MARKA OSOBISTA
Ostatnio gdzieś tam w sieci wyczytałem:
„Skuteczne narzędzia do kreowania marki osobistej pośrednika”.
No cud, że nie zwymiotowałem. Ale, że jak? Coś co powinno wzrastać samoistnie, podlewane strumieniem umiejętności, wiedzy i doświadczenia, rzetelną i uczciwą wieloletnią pracą, ma powstać jako sztuczny twór nadmuchany internetową pompką? Wydmuszka, balonik pełen niczego? Czyli oszustwo?
No dobra, rozumiem, że ma być szybko, może być na niby. Świat przyspiesza i nikt nie ma teraz czasu ani cierpliwości na wzrost organiczny. Fałszywy wizerunek ma zwieść, uwieść i dać zarobić. Taki ludzki balonik będzie mozolnie budować relacje, starannie dbać o swój wydumany wizerunek, pozować na fajnych fotach z jakimś synonimem sukcesu na pierwszym planie i koniecznie wyróżniać się czymś wyróżniającym – muszka, trampki do gajerka, cokolwiek co obwieści otoczeniu, że koleś jest wyjątkowy.
Lecz jak w każdej grze, ktoś kiedyś powie: „sprawdzam!”, a wtedy może się zdarzyć, że balonik pęknie.